2008 – HISZPANIA, Jaén


Festival International de Música, Danza y Canciones Populares “Folk del Mundo”

Paweł Pełka

Festiwal pod patronatem Międzynarodowej Rady Stowarzyszeń Folklorystycznych, Festiwali i Sztuki Ludowej (CIOFF) można określić w kilku słowach: perfekcyjnie przygotowany, niemiłosiernie wymagający, z bardzo podniosłą atmosferą oraz z najlepszymi zespołami z całego świata. Wyjazd taki był dla nas wielkim wyzwaniem i wyróżnieniem, gdyż po ponad trzech latach działalności otrzymaliśmy już zaproszenie na festiwal tej rangi, co więcej, nie będąc członkiem CIOFF! Hiszpania była także ogromną szansą na pokazanie się na arenie międzynarodowej oraz okazją do nawiązania kontaktów z zespołami z Irlandii, Paragwaju, Argentyny i oczywiście Hiszpanii.
Głównym miastem organizującym festiwal „Folk del Mundo” było malownicze miasto Jaén położone w skąpanej słońcem Andaluzji. Festiwale CIOFF nie odbywają się przeważnie w jednym mieście, dlatego nasze koncerty można było oglądać każdego wieczoru w różnych, nie zawsze blisko położonych miejscowościach.
Przyjazna atmosfera, wyśmienite jedzenie serwowane w eleganckiej restauracji, zapierające dech w piersiach widoki, koncerty w idealnych warunkach, życzliwa widownia śpiewająca z nami hiszpańskie piosenki, oraz duma, gdy z głośników słychać melodię Mazurka Dąbrowskiego sprawiły, że jeszcze teraz na wspomnienie Hiszpanii na ustach każdego członka Zespołu, który tam był, pojawia się szczery, ciepły uśmiech.
Monika Kampa: „Moja pełna wrażeń przygoda z festiwalami zaczęła się w samolocie do Madrytu. Był to jednak tylko wstęp do wspaniałej, hiszpańskiej fiesty. Codzienne koncerty na mniejszych oraz większych scenach dały mnie, zespołowej świeżynce, nieźle popalić, ale już po kilku występach i niezliczonej liczbie prób poczułam wreszcie, co to jest zabawa na scenie. Co więcej organizatorzy zadbali o to, abyśmy nie nudzili się wieczorami! Prawdziwe szaleństwo z członkami zespołów z Paragwaju, Hiszpanii czy Irlandii zaczynało się dopiero późnym wieczorem. Najlepiej wspominam moją hiszpańską imprezę urodzinową, kiedy to bawiliśmy się w rytmach muzyki kolejnych zespołów. Nigdy nie zapomnę tańców pod andaluzyjskimi gwiazdami, Krakowa w rytmie Reksia, krwawych walk byków, a przede wszystkim tej oszałamiającej, gorącej, hiszpańskiej atmosfery, z jaką przyjęto nas na „wypasionym” Folk del Mundo”.