2008 – LITWA, Wilno


wyjazd zorganizowany na zaproszenie Stowarzyszenia “Wspólnota Polska”

Michał Król

Na Litwę wybraliśmy się na zaproszenie Domu Polskiego w Wilnie z naszym patriotycznym programem „Polska to jest wielka rzecz”. Był to najliczniejszy wyjazd w dziejach Zespołu – pojechało aż 69 osób!

Występy patriotyczne są zawsze bardzo specyficzne, publiczność odbiera je niezwykle emocjonalnie. Czasami my młodzi nie zdajemy sobie sprawy z tęsknoty za krajem ojczystym, z tęsknoty za polskim językiem, jaka doskwiera na co dzień naszym słuchaczom, którzy mieszkają za granicą. Idea krzewienia polskiej kultury legła u podstaw ZPiT „Wisła”, z którego się bezpośrednio wywodzimy. Takie spotkania z rodakami są więc dla nas swoistymi powrotami do korzeni. W Landwarowie koncertowaliśmy dla miejscowej Polonii w lokalnej świetlicy, by zaraz po występie spędzić trochę czasu na bezpośrednich rozmowach. W Wilnie daliśmy dwa koncerty, pierwszy w Domu Polskim w Wilnie, a drugi w Szkole Średniej im. Szymona Konarskiego. Występ w szkole jest szczególnie pamiętny. Przepełniona po brzegi sala patrzyła na nas z wielkim zaciekawieniem, a my wznieśliśmy się na wyżyny naszych umiejętności, grzmiąc i tupiąc donośnie, wprawiając naszą młodą publiczność w nieskrywany zachwyt, bo przecież „Polska to jest wielka rzecz”!

Kasia Posiadała: „Moje wspomnienia z wyjazdu do Wilna… Był to mój pierwszy zagraniczny wyjazd z Zespołem. Długa, rozśpiewana, ze znikomą ilością snu podróż autokarem. Na miejscu bardzo zimno – był listopad. Codziennie koncert, dwa mniejsze i główny dla Polonii w Wilnie. Nieprzespane noce. Niezapomniana impreza ostatniego wieczoru, czyli tańce do białego rana przy akompaniamencie kapeli. W poniedziałek po owej zabawie, z samego rana koncert, już ostatni, przed południem wyruszaliśmy do Warszawy. Polska szkoła w Wilnie, my zmęczeni, ale jak zawsze dajemy z siebie wszystko i najwspanialsza widownia jaką można tylko mieć, dzieciaki tak klaskały, że chyba nawet po naszych rodzinach nie moglibyśmy spodziewać się takiego aplauzu, no i okrzyk „hurra” z ust jednego chłopczyka – bezcenne J”.